Tyrus Barzano

Pochodnia Północy, Idący przez Popioły

Description:

Wysoki młodzieniec o surowej twarzy, na której odbijają się lata spędzone w ponurej atmosferze Helmickiego Inkwizycjum. Jego pozbawione emocji spojrzenie zielonych oczu zdradza spokojną ciekawość i cierpliwość. Ubrany w białą togę porusza się pewnie choć jest oszczędny w ruchach, na piersi zwisa posrebrzany amulet Helma Protektora a z ramion spływa purpurowy płaszcz podbijany białym futrem.
Tyrus_Inkwizytor.jpg

“Taaak… rzeczywiście kiedyś tak wyglądałem… minął nieco ponad rok a ja mam wrażenie jakby to była wieczność.” – Tyrus

Rzeczywiście, czas zdawał się przyspieszyć wokół Tyrusa i choć nie można jednoznacznie stwierdzić dlaczego, to zmienił się. Myślisz, że mam na myśli iż się postarzał? nie… To nie jest tak oczywiste. Nie jest to ten rodzaj przemiany, który można by opisać powierzchownie jak w przypadku spracowanego, chorego czy zniszczonego nałogiem człowieka. Ząb czasu dotknął młodego Barzano w inny sposób, subtelny aczkolwiek tak wyraźnie wyczuwalny. Spojrzenie, dawniej spokojne i świeże teraz zdradza echa wewnętrznej krwawej bitwy stoczonej w duszy tego człowieka. Ruchy dawniej pewne i płynne teraz są gwałtowne i zdeterminowane aż do granicy nerwowości. Dumna i wysoko uniesiona głowa w geście wiecznej i czujnej służby Helma Protektora opadła między ramiona a wzrok upadł gdzieś na podłogę w niemej kontemplacji prostego faktu, że nawet Bogowie potrafią umierać. To już nie jest ciekawy Świata i ludzi młody Inkwizytor… to człowiek, który widział zbyt wiele i odwiedził miejsca nieprzeznaczone dla śmiertelników.

Po raz kolejny, Tyrus Barzano, powiedział Ci, że “…nie chce o tym rozmawiać…” i charakterystycznym, niedbałym gestem dłoni dał Ci znać, że konwersacja dobiegła końca. Znowu siedział zamyślony i wpatrzony w ogień. Gapił się w ognisko niczym mag lub kapłan pogrążony w transie aby w niespokojnych płomieniach szukać odpowiedzi na tylko sobie znane pytania.

Jednak było w nim coś jeszcze i każdy bez wątpienia to dostrzegał. Ta głęboko skrywana iskra jego ducha, która rozpalała Tyrusa za każdym razem gdy najwyraźniej osiągał granicę swoich mrocznych myśli. Każdy kto z nim przebywał choć troche wie o czym mówię… To był ten moment kiedy odziana w pancerną rękawicę dłoń opadała miękko i naturalnie na rękojeści miecza. Robił to bardzo często i z pozoru bez potrzeby bo przecież nie było żadnego widocznego zagrożenia! Jednak właśnie wtedy ogarniała go jakaś tajemnicza determinacja i siła, mięśnie twarzy rozluźniały się a na ustach pojawiał się ledwie dostrzegalny uśmiech i spokój. Tyrus wyglądał wtedy zarówno obco jak i niesamowicie prawdziwie, rzekłbyś, że zaraz zetnie ostrzem samego Helma jeśli ten odważy stanąć mu na drodzę.

1421103724003.jpg Tyrus Barzano nosi ciężki bojowy pancerz Serafinów, który choć wykonany jest z pięknego srebrzystego metalu nosi na sobie ślady kilku poważniejszych starć z zaciekłymi wrogami. Wgniecenia, rozcięcia blachy, poluzowane i zużyte elementy. Na pancerzu zwisa poszarpany, podziurawiony i porozcinany tabard Serafinów, który niegdyś białej barwy, teraz poszarzał i lekko poczerwieniał od śladów spranej w zimnym potoku krwi… właściciela. Nie obnosi się z tym ale pod napierśnikiem ma dwa srebrne amulety Stwórcy. Przy pasie nosi dwa miecze, jeden z równie srebrzystej stali jak pancerz, drugi z przedziwnego metalu koloru miedzi, do tego drewniana tarcza w kształcie latawca, obita skórą, na której ktoś kiedyś wymalował symbol Serafinów.

Bio:

W oficjalnych archiwach Candlekeep widnieje bardzo krótki wpis na temat tej postaci:

“Tyrus Barzano był czteroletnią sierotą znalezioną w rynsztoku przez wędrownego inkwizytora. Trafił w ręce Helmickiej Inkwizycji w Candlekeep, gdzie poddany został morderczemu szkoleniu i rygorowi Inkwizytorskiej codzienności. W murach Świecowej Wieży przyszło mu spędzić całe swoje dzieciństwo. Nigdy nie poznał swoich korzeni, co zgodnie z naukami Inkwizycjum, przeszkodziłoby mu w pełnieniu swojego świętego obowiązku. Jako młody adept przejawiał ciekawy i bystry umysł, uwielbiał spędzać późne wieczory nad lekturą starych traktatów teologicznych, czy dyskutować nad problemami filozoficznymi ze swoimi nauczycielami. Jednak rękę do miecza miał słabą i wielu obawiało się, że za mało w nim nieustępliwości i hartu ducha aby poradzić sobie w szerokim świecie pełnym grzechu i plugastwa. Ten brak wprawy bitewnej nadrabiał zapałem i młodzieńczą energią.

Posiadał dwóch nauczycieli, jednym z nich był stary Mistrz Ralius, drugim wędrowny inkwizytor Wilhelm.

W wieku 24 lat, Tyrus Barzano skończył etap bycia nowicjuszem. Jego pierwszym zadaniem miało być zbadanie tajemniczej zarazy szerzącej się w stolicy Tethyru – Darromar. Misja, z której nie dane było mu powrócić…"

Co rzeczywiście stało się z Tyrusem w Darromar wie jedynie garstka osób, w tym Hanzo Valara, Gathis Grot oraz Oficer Bergen.

Tyrus Barzano

Powstanie Pradawnych jacekfiuk